Ruszyli brzegiem strumienia
konta rapidshare |zakłady sportowe |Projekty domów
„Ruszyli brzegiem strumienia aż do miejsca, w którym wody rozlały się szeroko, tworząc jezioro. Nie było wielkie, bo las otaczał je dokoła, w wodzie przeglądały się czubki drzew. Toimniża położył palec na ustach i zwolnił kroku, a Karol starał się go naśladować każdym ruchem, oczekując wyjaśnień. Rozglądał się i nic nie dostrzegał. Wody jeziorka wydawały się puste, ale gdy podeszli bliżej, Karol zauważył drobne fale rozchodzące się po powierzchni aż po kraniec przeciwległego brzegu. A później dostrzegł jakiś kształt poruszający się na samym środku wodnego zbiornika. Przyspieszył kroku ze wzrokiem ciągle utkwionym w zagadkowe zjawisko i... nastąpił na bardzo gruby, bardzo suchy konar. Pękł z trzaskiem, a wtedy — rzecz dziwna — pękająca gałąź spowodowała całą serię huków tak podobnych do głosu palnej broni, że Karol czym prędzej ściągnął z ramienia swój nieodstępny winchester.
—Co to
— Mały lud — odparł wesoło Indianin. — Gdybyś stąpał ostrożniej... Ale zachowajmy ciszę, a znowu się ukaże.
— Bobry — szepnął z zachwytem jego towarzysz.
Zachwyt był szczery i uzasadniony. Bobry były marzeniem każdego trapera, oczywiście v cale nie żywe, lecz... ich futerka. Najłatwiejsza zdobycz — bo nie trzeba za nią wędrować i ścigać przez bezdroża, a równocześnie — jakże cenna. Na futra bobrowe zawsze można było znaleźć nabywców.“(5)
Nadproża |Noclegi Brenna |bezpieczeństwo informacji
„Ruszyli brzegiem strumienia aż do miejsca, w którym wody rozlały się szeroko, tworząc jezioro. Nie było wielkie, bo las otaczał je dokoła, w wodzie przeglądały się czubki drzew. Toimniża położył palec na ustach i zwolnił kroku, a Karol starał się go naśladować każdym ruchem, oczekując wyjaśnień. Rozglądał się i nic nie dostrzegał. Wody jeziorka wydawały się puste, ale gdy podeszli bliżej, Karol zauważył drobne fale rozchodzące się po powierzchni aż po kraniec przeciwległego brzegu. A później dostrzegł jakiś kształt poruszający się na samym środku wodnego zbiornika. Przyspieszył kroku ze wzrokiem ciągle utkwionym w zagadkowe zjawisko i... nastąpił na bardzo gruby, bardzo suchy konar. Pękł z trzaskiem, a wtedy — rzecz dziwna — pękająca gałąź spowodowała całą serię huków tak podobnych do głosu palnej broni, że Karol czym prędzej ściągnął z ramienia swój nieodstępny winchester.
—Co to
— Mały lud — odparł wesoło Indianin. — Gdybyś stąpał ostrożniej... Ale zachowajmy ciszę, a znowu się ukaże.
— Bobry — szepnął z zachwytem jego towarzysz.
Zachwyt był szczery i uzasadniony. Bobry były marzeniem każdego trapera, oczywiście v cale nie żywe, lecz... ich futerka. Najłatwiejsza zdobycz — bo nie trzeba za nią wędrować i ścigać przez bezdroża, a równocześnie — jakże cenna. Na futra bobrowe zawsze można było znaleźć nabywców.“(5)
Nadproża |Noclegi Brenna |bezpieczeństwo informacji