W zaciętym pistolecie nie ma kul I właściwie
Perfumy Kenzo Vintage Edition |Muzykunia na A |spływy kajakowe
„W zaciętym pistolecie nie ma kul. I właściwie jest już po wszystkim. Czterech zabitych żandarmów chłopcy odciągają w rów, trzech biorą do niewoli. Obsługa samochodów nie była liczna. Dwa samochody spalone, jeden można prowadzić; na nim znaleźli chłopcy broń i amunicję. Partyzanci cali, jeden lekko ranny w rękę. Obszarpana baba siada przy kierownicy. Wszyscy wskakują na ciężarówkę, zostaję sama na środku szosy. Dopiero gdy ruszyli, porucznik oprzytomniał z radości, spędza Grudę. Na pociechę Gruda dostaje zdobyczny pistolet. Odjeżdżają.
— Obywatelko, jakie macie pseudo — woła porucznik. — Mówcie, zapamiętam! Dziękujemy, obywatelko...
— Wypchaj się — mruczę pod nosem i wymachuję ręką na pożegnanie. Duże, śmieszne dzieci. Samochód znika. Na szosie spalone wraki, w rowie trupy. Kto je pogrzebie Chłopcy powinni to zrobić. Ale... dobrze, że nie zostali. Na górce ukazuje się nowy samochód. Niemcy! Uskakujemy z Grudą, zagłębiamy się w las. Otacza nas szum i pachnąca żywicą leśna cisza.
Kapral Gruda jest chłopakiem tutejszym, zna drogę, tylko nie ma pewności, czy doprowadzi mnie do oddziału Zawiei. Wyglądam jak jeż przyozdobiony liśćmi, oblepiony pajęczyną. Potykam się o korzenie, gałęzie i pnie, a Gruda skacze sobie jak wiewiórka, na pewno zadowolony z mojego niedołęstwa. Gdy jestem bardzo zmęczona, mam osłabiony wzrok, więc i teraz coraz mniej widzę. No, jest jakaś pociecha! Gruda mówi, że to nie oczy winne tylko noc. Idziemy już długo i noc zapada. Ten niezmordowany chłopak widzi i w nocy, posuwa się giętko jak wąż, zwinny i ruchliwy. Zazdroszczę mu każdego ruchu. Kończy się na tym, że bierze mnie za rękę, poucza gdzie schylić głowę, gdzie podnieść, jak nogą stąpnąć — tak idziemy do całkowitej ciemności.“(12)
hurtownia kosmetyczna |Krynica zdrój |ryba po grecku
„W zaciętym pistolecie nie ma kul. I właściwie jest już po wszystkim. Czterech zabitych żandarmów chłopcy odciągają w rów, trzech biorą do niewoli. Obsługa samochodów nie była liczna. Dwa samochody spalone, jeden można prowadzić; na nim znaleźli chłopcy broń i amunicję. Partyzanci cali, jeden lekko ranny w rękę. Obszarpana baba siada przy kierownicy. Wszyscy wskakują na ciężarówkę, zostaję sama na środku szosy. Dopiero gdy ruszyli, porucznik oprzytomniał z radości, spędza Grudę. Na pociechę Gruda dostaje zdobyczny pistolet. Odjeżdżają.
— Obywatelko, jakie macie pseudo — woła porucznik. — Mówcie, zapamiętam! Dziękujemy, obywatelko...
— Wypchaj się — mruczę pod nosem i wymachuję ręką na pożegnanie. Duże, śmieszne dzieci. Samochód znika. Na szosie spalone wraki, w rowie trupy. Kto je pogrzebie Chłopcy powinni to zrobić. Ale... dobrze, że nie zostali. Na górce ukazuje się nowy samochód. Niemcy! Uskakujemy z Grudą, zagłębiamy się w las. Otacza nas szum i pachnąca żywicą leśna cisza.
Kapral Gruda jest chłopakiem tutejszym, zna drogę, tylko nie ma pewności, czy doprowadzi mnie do oddziału Zawiei. Wyglądam jak jeż przyozdobiony liśćmi, oblepiony pajęczyną. Potykam się o korzenie, gałęzie i pnie, a Gruda skacze sobie jak wiewiórka, na pewno zadowolony z mojego niedołęstwa. Gdy jestem bardzo zmęczona, mam osłabiony wzrok, więc i teraz coraz mniej widzę. No, jest jakaś pociecha! Gruda mówi, że to nie oczy winne tylko noc. Idziemy już długo i noc zapada. Ten niezmordowany chłopak widzi i w nocy, posuwa się giętko jak wąż, zwinny i ruchliwy. Zazdroszczę mu każdego ruchu. Kończy się na tym, że bierze mnie za rękę, poucza gdzie schylić głowę, gdzie podnieść, jak nogą stąpnąć — tak idziemy do całkowitej ciemności.“(12)
hurtownia kosmetyczna |Krynica zdrój |ryba po grecku