Wszystko poszło jak z płatka
Biuro rachunkowe Łódź |Noclegi Brenna |chemia profesjonalna
„Wszystko poszło jak z płatka — główna to zasługa doskonale wyszkolonych kierowców. Zgodnie z rozkazem punktualnie o godzinie 23.00 rozpoczyna się załadunek tankietek na czekające przy rampie lory transportowe. Trzy pojazdy na każdą. Nie ma natomiast żadnego wagonu przystosowanego do przewozu ludzi. Z konieczności więc trzeba odbywać podróż na lorach, we wnętrzu własnych pojazdów.
Wreszcie przeciągły gwizd lokomotywy i transport rusza. Spojrzałem na zegarek — było trzydzieści minut po północy.
Mogę teraz spokojnie odpocząć, bo jeszcze w czasie postoju sprawdziłem prawidłowość zaklinowania wszystkich maszyn na lorach, rozstawiłem wartowników i wyznaczyłem zmiany. Zaszywam się więc w swojej tankietce, zamykam klapę włazu i nic wiadomo kiedy zapadam w głęboki sen.
Słońce wysoko stało na niebie, gdy przetarłem zaspane oczy. Transport niestrudzenie rwie naprzód, pozostawiając za sobą kilometry wijącego się wśród zielonych pagórków toru. Nie znam celu podróży. Przespałem zresztą całą noc i nie wiem, w którym rejonie kraju się znajdujemy. Nic mi również nie mówią nazwy mijanych stacyjek. Mogę jedynie przypuszczać, sądząc po wyżynnogórzystej rzeźbie terenu, że to południe Polski. Jeszcze dwie, trzy godziny niepewności i wreszcie stacja docelowa — Skoczów. A więc Śląsk Cieszyński.“(2)
oczko |Bwin |wykrywacz
„Wszystko poszło jak z płatka — główna to zasługa doskonale wyszkolonych kierowców. Zgodnie z rozkazem punktualnie o godzinie 23.00 rozpoczyna się załadunek tankietek na czekające przy rampie lory transportowe. Trzy pojazdy na każdą. Nie ma natomiast żadnego wagonu przystosowanego do przewozu ludzi. Z konieczności więc trzeba odbywać podróż na lorach, we wnętrzu własnych pojazdów.
Wreszcie przeciągły gwizd lokomotywy i transport rusza. Spojrzałem na zegarek — było trzydzieści minut po północy.
Mogę teraz spokojnie odpocząć, bo jeszcze w czasie postoju sprawdziłem prawidłowość zaklinowania wszystkich maszyn na lorach, rozstawiłem wartowników i wyznaczyłem zmiany. Zaszywam się więc w swojej tankietce, zamykam klapę włazu i nic wiadomo kiedy zapadam w głęboki sen.
Słońce wysoko stało na niebie, gdy przetarłem zaspane oczy. Transport niestrudzenie rwie naprzód, pozostawiając za sobą kilometry wijącego się wśród zielonych pagórków toru. Nie znam celu podróży. Przespałem zresztą całą noc i nie wiem, w którym rejonie kraju się znajdujemy. Nic mi również nie mówią nazwy mijanych stacyjek. Mogę jedynie przypuszczać, sądząc po wyżynnogórzystej rzeźbie terenu, że to południe Polski. Jeszcze dwie, trzy godziny niepewności i wreszcie stacja docelowa — Skoczów. A więc Śląsk Cieszyński.“(2)
<<<< O godzinie dwunastej natarcie
| - Nic potem proszę pana >>>>
oczko |Bwin |wykrywacz